sobota, 10 lutego 2018

Miłość

      Pan Michał wszedł do kuchni i spojrzał w stronę pieca. Był pusty, tylko wędrowała po nim jedna ospała mucha.
- Nie ma obiadu? – podrapał się za uchem – A… tak! Przecież Mama Misiowa odprowadziła dzieci do Zielonego Zagajnika!
Stamtąd Pani Paulina, nauczycielka, zabierała uczniów na zimowe wędrówki po okolicy.
-  Pewnie poszła do Zająców, którzy mieszkają tuż obok i spodziewają się pierwszego Maleństwa - domyślił się Tata Miś.
Westchnął i podreptał do lodówki. Chwilę później, pogwizdując zabrał się do dzieła. Zaledwie na talerzu pojawiła się mała naleśnikowa górka, trzasnęły drzwi.
 

- Tato, co to jest Miłość? - zapiszczała Wiewiórka Martynka wpadając do kuchni.
- Miłość? – powtórzył Pan Michał zeskrobując kolejnego naleśnika z patelni.
- No Miłość! Gdzie ona jest, bo Pani Paulina powiedziała, że Miłość powinna mieszkać w każdym domu - dodał Zając Piotruś wtykając nos do lodówki.
Tata Miś Położył gorącą stertę na stole. Potem wręczył Piotrusiowi pięć talerzy, Erykowi noże i widelce, a Martynce łyżeczki. Do kuchni na chwilę powróciła cisza. Jednak, gdy zniknęły pierwsze naleśniki, Martynka powtórzyła:
- No i co to jest Miłość?
- Miłość mieszka w naszych sercach – odpowiedział Miś Eryk tonem eksperta.
- W sercu? - skrzywił się Piotruś obmacując lewą pierś.
- Tak – kontynuował Eryk – gdy Miłość jest blisko, czujesz, że twoje serce jest lekkie jak chmurka. A w brzuchu latają łaskoczące motylki – dodał.
Te słowa zainteresowały Wiewiórkę Martynkę, która dotknęła łapką swojego brzuszka. Również Zając Piotruś przyłożył ucho do sukienki siostry. Gdy tak stał w skupieniu, z wnętrza Martynki dobiegło głośne burczenie.
- Oooooo! – wykrzyknęli zgodnie – coś tam jest!


- To nie Miłość, tylko głód – zawyrokował Eryk z wyższością w głosie.
- Czyli miłość do jedzenia – powiedział do siebie Pan Michał patrząc z upodobaniem na córkę.
- To gdzie jest ta cała Miłość? - odezwały się trzy dziecięce głosy.
Pan Michał i Pani Marianna, która przysłuchiwała się rozmowie, spojrzeli na siebie znacząco.
- Hmmm.... - zaczął Tata Miś -  Eryk ma rację. Miłość mieszka w naszych sercach, więc i w naszej rodzinie...i jest... uczuciem, ale też..., hmm ... postanowieniem.
- Uczuciem? Postanowieniem? – dzieci podniosły głowy znad talerzy.
- To znaczy, że nie można Jej zobaczyć, ale dzięki Niej możemy obiecać, że będziemy dla siebie dobrzy i będziemy pomagać sobie nawzajem - dokończył Tata.
Jednak kiedy spojrzał na Wiewiórkę, zobaczył buzię pełną niezrozumienia i słodkiej konfitury.
- Aha... – zamyślił się Piotruś  – Ciekawe, gdzie Ona jest, gdy kłócę się z Erykiem?
- Może chowa się w szafie? –  dodał Eryk.
- Tak jak mały Eryk, gdy bał się burzy – Piotruś uśmiechnął się, a Eryk już brał wdech, by odpłacić bratu.
- Mam pomysł – przerwała szybko Mama Misiowa.
- Hurrra! - wykrzyknęły dzieci szykując się na nową zabawę.
- Ale najpierw pozmywamy naczynia, żeby Tata mógł odpocząć – wtrąciła Mama zerkając na pomięte kartki z rysunkami pod jego talerzem.
      Podczas kuchennych porządków dzieci ustaliły, że Miłość należy zwabić i złapać. Postanowiły też zrobić w salonie domek z koca, poduszek i krzeseł.
- Zostawmy Jej ciasteczka – zaproponowała Martynka.
- I mleko w kubeczku – dołączył się Zając Piotruś – albo lepiej kakao....
- Przyniesiemy zabawki – zarządził Eryk - żeby się nie nudziła.
- I książki!
- I kredki!
- I kartki do rysunków!
- Będziemy czekać w salonie, aż przyjdzie – podsumował Piotruś.
- I cały wieczór będziemy dla siebie bardzo mili – zakończyła Wiewiórka.






      Mama i Tata przygotowali dzieciom spanie w salonie, a później powędrowali na piętro.
- A.... co powiemy im jutro rano? - zapytał Pan Michał.
- Jeszcze nie wiem – szepnęła Pani Marianna ziewając.
                                                  ***
            Nim do pokoju wpadły pierwsze promienie słońca, w progu pojawili się Piotruś, Eryk i  Martynka.
- Maaamoo! Była tu! – krzyczała Wiewiórka, wskakując do łóżka.
- Nie chciała ciasteczek ani i mleka – zawtórował jej z pełnymi ustami Piotruś.
- Zostawiła list! – piszczała Wiewiórka wskazując na Eryka, który trzymał w łapce białą kartkę.
- Kto?! - zapytali Pan Michał i Pani Marianna przecierając oczy ze zdumienia.
-  Miłość!  - odpowiedziały Dzieci zgodnym chórem.
- Naprawdę? - uśmiechnął się Tata Miś, wziął od Eryka kartkę i ... spoważniał.To rzeczywiście był list! Powoli zaczął czytać:

                                   „Czym jest Miłość? – zapytacie
                                   bo to bardzo ważna sprawa
                                   wtedy jest, gdy biegniesz pomóc
                                   choć się bardzo nie chce wstawać.

                                   Miłość to czas w gnieździe z ramion
                                   to otarcie łez z policzka
                                   na bezsenną noc przy łóżku
                                   ciepły uśmiech – mimo wszystko.

                                   Szalik taty, gdy ci zimno
                                   piórko z lasu przyniesione
                                   Miłość – to ostatnie ciastko
                                   na pięć części podzielone”.
 


„Kochani! Dziękuję, że mogę mieszkać z Wami w Domu pod Starym Dębem. Pozdrawiam serdecznie – Wasza na zawsze – Miłość P. S. Zabawki i książki, których już nie potrzebujecie, zanieście proszę do szpitala Sióstr Szarych Myszek z Jagodowego Pola. Maluchy będą zachwycone. Całuję mocno - M."



środa, 3 stycznia 2018

Noworoczne życzenia


           Dom pod Starym Dębem podskakuje raz po raz, gdy na niebie wybuchają różnobarwne gwiazdy. Tych prawdziwych nie widać - pochowały się ze strachu za chmurami. Pani Marianna, Zając Piotruś, Miś Eryk i Wiewiórka Martynka pobiegli do lasu, by podziwiać sztuczne ognie i złożyć życzenia sąsiadom. A Pan Michał? Podgląda, jak Stary Rok wkłada na plecy ogromny wór pełen minionych dni, wyciąga dłoń w geście pożegnania i odchodzi powolutku, korzystając z radosnej zabawy mieszkańców Lasu.



       Czego życzy sobie i Wam w Nowym Roku Rodzina Misiów z Domu pod Starym Dębem? Cudów wielkich i tych, co mogą umknąć oku. Pięknych przygód, z których najlepszą - przyjaciele wokół. Chwil zwyczajnych i takich, jedynych na świecie oraz spełnienia marzeń. Których? To już sami wiecie! 

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Jesienne skarby

 Pewnie zastanawiacie się, co słychać u Rodziny Misiów. Czyżby nie wróciła z wakacji i popłynęła bez pożegnania w stronę Nieznanych Lądów i Mórz w poszukiwaniu skarbów? Ależ skąd! Pan Michał, Pani Marianna, Piotruś, Eryk i Martynka nadal mieszkają w Domu pod Starym Dębem. Bo jesienią właśnie w jego okolicach można odnaleźć mnóstwo skarbów w różnych kolorach, wzorach, kształtach i wielkościach. Czy już wiecie o czym mowa?  O drogich kamieniach? Muszelkach? A może o złotych naszyjnikach i srebrnych monetach? Nie! O warzywach i owocach: skarbach z lasu, ogrodu i sadu.


  To skarby na wagę złota, gdy przyjdzie plucha i słota. A wszystkim, którzy kręcą nosem na nie oraz na inne specjały, które pozwalają nam zachować zdrowie i siły aż do następnego lata, Tata Miś dedykuje taką oto rymowankę. Smacznego!


Dziś odpowiem na pytania
po co zdrowe jadać dania
i co trzeba przygotować
żeby silnym być i zdrowym

Kasze, chleb oraz ziemniaki
znane to węglowodany,
które w Twoim organizmie
są w glukozę zamieniane.

Ta glukoza – jest to cukier
prosty – prosto do krwi trafia
i wędruje w niej do mózgu,
by szła gładko ortografia.

Tym dla mózgu jest glukoza,
czym dla auta bak benzyny
dzięki niej Twój mózg pracuje-
ona go przy życiu trzyma.

Ważne są też wapń i fosfor
w jajkach znajdziesz je i w serze
one wzmocnią Twoje kości
byś mógł śmigać na rowerze.

Wapń i fosfor to pierwiastki
(dowiesz o nich się na chemii)
czyli niewidzialne cząstki,
dzięki którym istniejemy.

I na koniec witaminy:
bardzo cenne odrobiny,
które każdy owoc chowa
i warzywa (równie zdrowe)!








sobota, 13 sierpnia 2016

Nasze wakacje cz.2

My się morskich wiatrów nie boimy wcale,
furczą parawanów kolorowe żagle.
Na łódkach z kocyków płyną mili goście
w dalekie krainy Słodkiej Bezczynności.




Jeden kamyk, drugi kamyk 
i już kształty różne mamy. 
Pięć kamyków, cała kieszeń 
jest żółw, pies i wielkie serce.






Piłka plażowa, obowiązkowa!

W piłkę pograć czas na plaży
ciepły piasek stopy parzy. 
Jaki wynik? Ktoś mi powie?
Dziś zwycięzcą  śmiech i zdrowie!





Kulki prosimy na start: 

raz, dwa, trzy i wyścig trwa! 




Jedzie pociąg z daleka
na każdego poczeka
konduktorze łaskawy
życz nam dobrej zabawy!


 
 
 







Nasze wakacje cz.1


Czy jesteście już na wakacjach? Może wspinacie się na Największą Górę Świata? A może wędrujecie po Niekończącej się Pustyni, albo biegniecie po Ciemnym Lesie? A może razem z Babcią lepicie pierogi z jagodami? Cudownie! A jeśli znajdziecie chwilę czasu, sprawdźcie, jak bawią się latem Rodzina Misiów i Rodzina Jeżyków.




Kółko, kropka, szlaczek, kreska 
patyk to plażowa kredka.




To nam tylko wolno latem:
uwięzimy w piasku Tatę!  




Uwaga! Ogłaszamy konkurs na najpiękniejszy zamek z piasku! Na zwycięzcę czeka wspaniała nagroda: wiadro pełne czarodziejskich muszelek z Morza Tęczowego. 


 


Chodźcie, zbieramy muszelki:
małe, tycie, duże, wielkie.
Każda cenna, każda piękna,  
w każdej morska śpi piosenka.





Kotwica w górę, młodzi piraci! 
Kto z nami nie płynie, przygodę straci!





niedziela, 10 lipca 2016

Wakacyjne pozdrowienia!

Drodzy Misiowi Przyjaciele! 
Jak widzicie jesteśmy już na wakacjach. A Wy? Dokądkolwiek zaniesie Was Letni Wiatr, życzymy: wielu wesołych zabaw z Rodziną i Przyjaciółmi, niezwykłych przygód, fascynujących odkryć oraz głów pełnych pomysłów. I uśmiechu! Pozdrawiamy. Ahoj!


 

sobota, 23 kwietnia 2016

Czas na relaks

              Piotruś, Eryk i Martynka wesoło bawili się w salonie. Zaraz, chwileczkę, a gdzie podziały się wszystkie zabawki? Zniknęły... Zamiast nich na podłodze leżały sterty kartonowych pudełek i ruloników. To był Dzień Torów Kulkowych. Bo najzwyklejszy karton i odrobina wyobraźni oznaczają WSPANIAŁĄ ZABAWĘ. Spójrzcie sami.





Ale... Wspólna zabawa nie zawsze jest zabawna.
– Mamooo! – Martynka wpadła do kuchni ze łzami. – To niesprawiedliwe!
Pani Marianna przerwała mieszanie zupy i spojrzała na małą Wiewiórkę, która wdrapała się na krzesło.
– Bo oni ZAWSZE budują większe budowle i ich kulki lecą szybciej i dalej, a mi się WSZYSTKO psuje i … i … oni są we WE WSZYSTKIM lepsi ode mnie – Martynka wyliczała jednym tchem.
Mama usiadła przy kuchennym stole.
– Piotruś i Eryk są starsi od ciebie – zaczęła – i nic w tym dziwnego, że budują większe budowle. Ale na pewno jest dużo rzeczy, w których to ty jesteś mistrzem.
I już wyjęła kartkę i długopis, by zacząć poszukiwanie mocnych stron Wiewiórki, gdy do kuchni wsunął się Eryk.
– Mamo, Piotruś znów zbudował największy tor dla kulek – poskarżył się – on CIĄGLE wygrywa!
– To jest niesprawiedliwe? – zgadła Pani Misiowa.
– Aha – potwierdził Miś – on jest najlepszy we wszystkim.
– Tak? – zaciekawiła się Pani Marianna – A kto najszybciej się wspina?
– Martynka! – burknął Eryk. – Teraz sama widzisz!
Martynka poruszyła się na krześle, a Mama zapytała:
– A kto najlepiej pamięta postaci z bajek?
– No, ja – przyznał Miś – ale to nic takiego...
– A kto... – zaczęła Pani Marianna, ale nie skończyła, bo do kuchni wszedł Piotruś z opuszczonymi uszkami.


– ZNOWU mi się zepsuło! – poskarżył się – a tak ciężko pracowałem! Ja NICZEGO nie umiem...to...
– Niesprawiedliwe? – uśmiechnęła się Mama – Mam pomysł: obejrzyjmy wszystkie wasze tory i skończmy je wspólnie!
Pani Marianna zgasiła ogień pod garnkiem z zupą i wszyscy poszli do salonu. Piotruś, Eryk i Mama sklejali kartony, a Martynka? Martynka sprawdzała czy wszystko działa jak należy.
A gdy wszystko zostało skończone i przetestowane Eryk zauważył:
– Czegoś mi tu brakuje...
– Ja uważam, że wszystko jest jak należy – powiedziała Pani Marianna spoglądając na zegarek.
– Nasze tory są takie szare i jednostajne... – Zając Piotruś podrapał się w ucho.
– To można pomalować! – wykrzyknęła Martynka.
Mama Misiowa wyobraziła sobie salon po pracy trzech małych artystów, ale odważnie przytaknęła i dodała:
– Będą potrzebne ceraty z Warsztatu, żeby nie pobrudzić podłogi i stołu oraz fartuszki oraz...
– Czujne oko Taty – powiedział wesoło Pan Michał stojąc w progu.
– Cudownie – ucieszyła się Mama – skoro ekipa jest chętna do pracy, zapraszam do kuchni. Ja dokończę zupę, a dzielni malarze nakryją do stołu.
– A po obiedzie malujemy! – wykrzyknął Tata, zgarniając dzieci do kuchni.